∆ Bruno Grigori

... et cetera

Whiskey'n'Coke

« Catherine «

 

Nie był to wieczór, nie był to ranek,

gdy na przystanku na tramwaj czekałem.

Gdy w końcu nadjechał, był mocno spóźniony,

więc wsiadłem nie patrząc, spotkałem w nim żonę.

 

Swoją przyszłą, swoją przyszłą,

nie do uniknięcia!

 

Szybko nam poszło, bo cycki miała duże,

przez pierwszą dwójkę dzieci przeszliśmy jak burza.

Przepraszam cię, whiskey, nie tak to być miało,

nie taką nam przyszłość w szyjkę całowałem.

 

Moja żona, moja żona,

mówi: nie pij tyle!

 

Bywa to wieczór, bywa popołudnie,

gdy sobie myślę, cokolwiek zgubnie,

 

że bym się napił, o jak bym się napił,

nawet zalał w trupa!

 

Ale jak wspomnę, jakie szczęście miałem,

że w domu mnie cycki i rosół czekają,

 

to mi się nie chce, o jak mi się nie chce,

kochanie, kupię nam colę!

 

 

« Catherine «

Wszelkie prawa zastrzeżone. Copyright © 2014 Bruno Grigori